Każdy chyba gracz RPG przynajmniej słyszał o D&D. Matka wszystkich gier RPG, dzieło nieżyjącego już Garego Gygaxa. Miało kilka różnych wcieleń, aktualnie doczekało się 4-tej edycji. Osobiście grałem w AD&D i w 3 edycję i muszę przyznać, że o ile jest w tej mechanice dużo umowności, to jednak świetnie nadaje się do zabawy w zabijanie smoków i ratowanie świata przed złem. Poprowadziłem w D&D dwie naprawdę duże kampanie, kilka mniejszych, ale po dwóch latach grania różne problemy i niedoróbki zmęczyły mnie na tyle mocno, że zarzuciłem ten system.

Jakiś czas temu Jarecki zapoznał mnie z bardzo ciekawie zrobioną przeróbką D&D 3ed, która ukazała się pod nazwą Pathfinder. Dziedziczy ona po oryginale bardzo dużo, ale poprawia w bardzo ciekawy sposób większość problemów na jakie się natknąłem – balansuje klasy postaci i daje graczom więcej możliwości i wyborów przy rozwijaniu swojego bohatera, poprawia czary i ich wpływ na rozgrywkę itd. itp. To co jednak tak naprawdę w mojej opini wyróżnia ten system na tle bardzo wielu produktów RPG dostępnych na rynku, to wsparcie dla Mistrza Gry w formie wydawanych co miesiąc nowych przygód. W sumie tak naprawdę to chyba najlepsza rzecz na jaką natknąłem się w ostatnich latach w RPG – kupujesz w Paizo (firma wydająca Pathfindera) serię 5-6 książek z przygodami i masz ustawioną całą kampanię, która poprowadzić graczy od poziomu 1 do 15-17. Doskonale przygotowane przygody, ciekawe wątki, każda kampania w innym stylu. A jednocześnie zdejmuje z MG potrzebę wymyślania kolejnych przygód i wyzwań dla coraz potężniejszych postaci. Bo tak to już bywa, że w którymś momencie MG po prostu nie ma pomysłów, a pogrywa przecież ma być, gracze przyjdą i co? Dla mnie bomba.

Aktualnie gram u Jareckiego w jedną kampanię – Kingsmaker – bardzo ciekawe podejście do tematu: dajmy graczom teren, niech rządzą, rozwijają swoją małą baronię i robią co chcą (mniej więcej). Opisuje dosyć spory teren, daje graczom problemy do rozwiązania i tereny do spenetrowania. I to bez wchodzenia w dungeony.
Drugą kampanię dla odmiany prowadzę. Raise of the Runelords to bardziej klasyczna dla D&D przygoda – wielki zły mag budzi się ze snu a jego sługusy wprowadzają chaos w życie Bohaterów – i tylko od nich zależy czy świat zostanie uratowany przed złem czy nie. Przygoda mi się spodobała na tyle, że z chęcią ją poprowadze jeszcze kiedyś indziej dla innych graczy. Przy okazji, przygodę tą prowadzę dla mojej żony i dwóch synów – świetna wspólna zabawa na sobotnie popołudnia.

Jeżeli ktoś szuka inspiracji do przygód – bardzo polecam zajrzeć na stronę Paizo, poczytać sobie opisy kampanii i wybrać coś dla siebie. Nawet jeżeli nie zamierzacie tego prowadzić w D&D/Pathfinderze a w innym systemie fantasy, jest to świetne źródło ciekawych opowieści

http://paizo.com/pathfinder/adventurePath