Może jeszcze wrócę do streszczeń pierwszego sezonu (obraziłem się na bloga, bo mi zjadł notkę). Tym niemniej w środę przydarzyła nam się nowa sesja, więc gotowy jestem opowiedzieć nieco o tym co się działo.

Na koniec pierwszego sezonu bohaterowie uratowali Lookshy przed najazdem Maski Zim. Niemały ten wyczyn przeszedł jednak niezauważenie dla większości mieszkańców Lookshy. Tylko dzięki informacjom od boginii Tu Yien, której Solarzy pomogli, dowództwo Lookshy dowiedziało się co tam się tak naprawdę działo. Dzięki temu bohaterowie zostali zaproszeni na uroczystości związane ze świętowaniem zwycięztwa, otrzymali również kwaterę, gdzie mogli mieszkać na czas ich pobytu w mieście i przepustki do swobodnego poruszanie się po Lookshy.

Podczas uczty, wydarzyło się co następuje:
- Sonja wypatrzyła jakieś zbliżające się kłopoty („poziomy energii przekroczyły bezpieczne limity”)
- Rake miał okazję spotkać parę ważnych osób i zaoferować pomoc drużyny w razie potrzeby
- Surya porozmawiał Amilarem Kraik - administratorem Valkhavsen, Akademii Magii w Lookshy, dostał również zaproszenie do odwiedzin w akademii następnego dnia
- Xenon miał okazję się najeść

Najważniejszym wydarzeniem następnego dnia była wizyta Suryi w Valkhavsen. Akademia Magii jest jedną z dwóch największych i najważniejszych szkół magii w kreacji – rywalizująca z Imperium w dziedzinie magi-techu i szkolenia młodych magów. Prowadzą tam badania nie tylko nad teoriami magicznymi ale również starają się na przykład rozgryźć zasady działania bardzo starych artefaktów z pierwszej ery – artefaktów, których nawet zastosowania ciężko jest się domyślić. Na przykład złota kula wielkości dużej śliwki, nie reagująca specjalnie na żadne działania badających ją Dragon-Blooded. Wielkie więc było ich zdziwienie, kiedy po dotknięciu kuli przez Suryię, kilka centymetrów nad kulą pojawił się obraz urzędnika w stroju z innej epoki, który w języku Starego Imperium przywitał Surię słowami „Witaj o Władco Kreacji, jak mogę ci służyć”.
Jak się okazało (ku dobrze ukrywanemu zachwytowi Amilara Kraika), artefakt zareagował na obecność Solara. Był to personalny organizator czasu. Zachwycony Surya chwilę sie nim pobawił i, po krótkiej rozmowie z Amilarem, otrzymał go w prezencie. Amilar zaś podzielił się z nim pewnym problemem, który, jak miał nadzieję, Surya będzie w stanie pomóc mu rozwiązać.
Okazało się, że głęboko pod Lookshy znajduje się trzecia, dobrze ukryta przed światem potężna Mansa. Kiedyś w dawnych czasach była to Katedra-Fabryka, której pochodzenie ginie gdzieś w mrokach dziejów. Kiedy Siódmy Legion przybył do Lookshy, spotkał tu dwóch Mnichów – Nauczyciela i Ucznia – którzy przekazali im tajemnicę, jak konserwować Mansę. Katedra-Fabryka była bardzo poważnie uszkodzona i przed eksplozją chroniła ją tylko regularnie składana ofiara z krwi istoty naładowanej energią Niepokonanego Słońca (o tym szczególe Amilar nie poinformował Solarów).
Tak się złożyło, że mniej więcej w czasie ataku na Lookshy została wysłana niewielka grupa techników, którzy mieli ową ofiarę złożyć. Niestety nie dotarli oni nigdy na miejsce, zaś magowie z Valkhavsen zauważyli tylko ciągły wzrost ilości nieuregulowanej esencji pod Lookshy. Ponieważ sprawa była pilna, następnego dnia miał wyruszyć oddział eskortujący ofiarę i kilku magów, którzy mieli ją złożyć na ołtarzach Niepokonanego Słońca. Surya poprosił aby reszta jego towarzyszy mogła również wyruszyć na tą wyprawę. Po tej rozmowie Surya miał jeszcze okazję obejrzeć resztę akademii, a dopiero potem udał się do domu. Wyprawa miała wyruszyć kolejnego dnia godzinę po południu.