We wspomnianym wcześniej miasteczku nasi bohaterzy przeżyli jeszcze jeden krótki epizod. Pod nieobecność straży miejskiej jacyś rabusie postanowili wyczyścić między innymi lokalną skrytkę/sejf Gildii. Bohaterzy im w tym przeszkodzili za co nieco później zostali sowicie wynagrodzeni przez wysłannika Gildii workiem pełnym jadeitu.
W między czasie okazało się, że oddział, z którym się spotkali, ma do wykonania kolejne, tym razem już zaplanowane wcześniej zadanie – mają być eskortą dla przedstawiciela Lookshy w jego podróży do Thorns i spowrotem. Zaś naszej czwórce zostaje przydzielone dodatkowe zadanie – w Thorns mają oddzielić się od oddziału i skontaktować się z lokalnym ruchem oporu. Dostali namiary na miejsce spotkań, dostali hasło i odzew oraz wiadomość do przekazania. I wyruszyli.
Po drodze do Thorns nie wydarzyło się nic wielce specjalnego, choć pewnym zaskoczeniem było ponowne spotkanie Wybranego Otchłani, który został wysłany przez Maskę Zim na spotkanie z ambasadorem Lookshy. Na szczęście Wybrany Otchłani zbyt zajęty oficjalnymi obowiązkami nie zuważył znajomych twarzy pośród szeregowych żołnierzy eskorty. Po dotarciu do Thorns bohaterzy ulokowani zostali w jednej z karcz w dostępnej przyjezdnym dzielnicy Thorns. Żeby dostać się do ruchu oporu, musieli się jakoś przekraść i ich wybór padł na kanały.
W sumie kanały Thorns to bardzo niebezpieczne miejsce – jako podziemna część Shadowlands częstą są bliższe Labiryntowi niż kreacji. Szczególnie nocą. I tak się zdarzyło, że bohaterzy właśnie nocną porą wybrali się na zwiady i przekradając się ciasnymi i śmierdzącymi korytarzami wpadli do Labiryntu. Stoczyli potyczkę albo dwie z jakimiś potworami i udało im się wrócić na powierzchnię. Następnym razem, mądrzejsi o doświadczenie, postanowili pójść za dnia. Dotarli do ruchu oporu, spotkali się z odpowienimi ludźmi i przekazali wiadomość, na co usłyszeli, że skoro Lookshy ich tu przysłało, to muszą udowodnić swoją lojalność i mają iść z nimi na akcję. No więc poszli.
W skrócie – okazuje się, że w przemysłowej części Lookshy, gdzie goście z zewnątrz nie mają wstępy, Maska Zim produkuję (używając przy tym zniewolonej ludności Thorns) uzbrojenie dla swojej armii. I to nie byle jakie uzbrojenie – Soulsteelowe odpowiedniki zbroi Gunzosha. Podczas akcji ruch oporu zakrada się do jednego z wielkich wozów wywożących skrzynie ze zbrojami do fortecy Maski Zim – Juggernauta. Plan zakładał, że będą mieli czas sprawdzić w drodze co takiego przewożone jest w wozach a następnie wykradną się pod osłoną nocy w połowie drogi. W sumie plan nawet zadziałał – zakradli sie na miejsce, sprawdzili co jest w skrzyniach, dali się wywieźć za miasto i tam wyskoczyli z wozu klapą w podłodze. Niestety jednak czekała na miejsu na nich eskorta – i to nie jednego ale trzech Wybranych Otchłani. Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie co tu się wydarzyło – była jakaś bitwa, któryś z Wybranych Otchłani upadł, ale po przybyciu Maski Zim na miejsce walki dalszy opór nie miał sensu i bohaterzy zostali zabrani do Juggernauta.