Natasza wychowała się w domu dziecka. Ze swojego dzieciństwa nie pamięta zbyt wiele choć wyraźnie w jej pamięci odbił się dzień w którym zginęli jej rodzice. Miała wtedy jakieś pięć lat, oglądała razem z rodzicami telewizję. Kiedy wyszła do toalety, w dużym pokoju nastąpiła eksplozja – z całego pomieszczenia zostało bardzo niewiele. Strażacy zabrali ją do domu dziecka a oficjalna informacja mówiła o eksplozji gazu.
Jako młoda dziewczyna zdecydowała się nieść ludziom pomoc – została pielęgniarką. Była zdola i inteligenta więc niedługo po podjęciu pracy w szpitalu policyjnym rozpoczęła studia medyczne. Właśnie kończyła 3 rok studiów kiedy w jej życie wkroczyła magia. Z początku dosyć nieśmiało. Przez sny w których była różnymi dziwnymi osobami a których niesposób było zapomnieć po przebudzeniu. Przez dziwne zdarzenia które zaczęła dostrzegać wokół siebie – jak na przykład rany zadanie policjantowi jakoby przez dużego psa (a wyglądające sporo groźniej).
Była wczesna wiosna 1992 roku. Natasza została wezwana nagle do szpitala na Banacha ze względu na duży wypadek kolejowy – pociąg pasażerki uderzył, czy też został uderzony, przez towarowy wiozący jakieś chemikalia. Dużo rannych, niektórzy w dość złym stanie ze względu na poparzenia chemiczne. Natasza została więc przydzielona tam do pomocy.
W szpitalu był tłok – nie starczało miejsc dla rannych, lekarze nie nadąrzali z niesieniem pomocy, w jednej z dużych sal wystawiono mnóstwo łóżek gdzie pracownicy szpitala dwoili się i troili aby pomóc wszystkim potrzebującym. Tam właśnie trafiła Natasza. Jednak ogrom cierpienia, ilość ludzi których losy i życie zmieniały się właśnie z zastraszającą gwałtownością spowodowały u niej szok. Nie mogła się ruszyć, nie wiedziałą co zrobić – wszędzie widziała ludzi potrzebujących pomocy. I wtedy właśnie jej awatar się przebudził – Natasza w tej właśnie chwili zobaczyła splątane ścieżki przeznaczenia wszystkich tych osób. Wrażenie było przytłaczające i groziło popadnięciem w szaleństwo, ale jej awatar przyszedł jej z pomocą – ukazał się jej pod postacią anioła, który otulił ją skrzydłami i na chwilę skrył przed natłokiem wrażeń.
Przez resztę dnia Natasza pracowała jak w transie. Instyktownie wiedziała kto najbardziej potrzebował pomocy i w jaki sposób można było mu ulżyć najlepiej. Pomagała umierającym kontaktując ich z tymi których kochali, pomagała rannym diagnozując i odnajdując lekarzy. Raz tylko natknęła się na kogoś komy nie chciała pomóc – w jego przeznaczeniu było wiele bólu – zadawanego jego bliskim. Nie chciała mu pomóc a co więcej, wiedziałą że gdyby on odszedł, los wielu osób by się poprawił – tym niemniej mimo sprzyjających okoliczności nie potrafiła go zabić. Omijała to miejsce aż w którymś momencie zauważyła że ów pacjent nie żyje. Umarł bo przez pomyłkę ktoś podał mu niewłaściwe lekarstwo – w całym tym zamieszaniu takie rzeczy mogły się zdarzyć. Tym niemniej Natasza wiedziała, że to nie był tylko przypadek. Rozejrzała się po sali i zobaczyła że wychodzi z niej jakaś obca osoba, która wogóle tu nie pasowała i nie powinna tu być. Wysoki mężczyzna w długim czarnym płaszczu, ciemne włosy. Natasza wyszła za nim i dogoniła go na parkingu przed szpitalem.
Szczegółów ich rozmowy już nie pamiętam, ale Natasza rozpoznała tego mężczyznę. Widywała go już w snach – choć nie zawsze był on mężczyzną to jednak zawsze był sobą. W tych snach czasem była od niego młodsza, czasem starsza, zawsze jednak jedno z nich było nauczycielem a drugie uczniem. Mężczyzna przedstawił się jako Melchior a po krótkiej konwersacji powiedział jej, że jest magiem i że przyszedł tu aby ją odnaleźć i aby zostać jej nauczycielem. Natasza mimo obaw zgodziła się zostać jego uczennicą.
Ciąg dalszy najpewniej nastąpi.