A jakby tak blog wyparował, to co?

[a teraz powinnam napisać cos na temat. jasny gwincior, po co mi to było]

Hmmm…. To może: lubię grać z ludźmi, z którymi łączą mnie też relacje pozaerpegowe. Oni przychodzą, możemy pogadać i pośmiać się, zanim zacznie się pogrywa. Nie mam nic przeciw krótkim przerwom w trakcie gry, kiedy nagle wszyscy zaczynają gadać na jakiś od czapy temat, bo im się skojarzyło – byle nie za długo. Osoby, które przychodzą, zasiadają w fotelu i w kółko powtarzają „to kiedy w końcu zaczniemy”, „możemy grać dalej?” działają mi na nerwy. Chociaż w zasadzie tak samo jak łosie, które nie są w stanie skupić się na grze i non stop przeszkadzają i psują klimat, lub co gorsza nie dają ludziom szansy na wczucie się i nastrój. W końcu jeśli zbieramy sie w określonym celu: „pograć”, to trzymajmy sie tego. Niekoniecznie niewolniczo, wystarczy mniej-więcej ;)

thea