Niby w wakacje więcej czasu człowiek ma, ale jakoś ciągle jest coś innego do zrobienia, obejrzenia czy przeczytania, więc blog leżał chwilę odłogiem. Wracając więc do opisywania tego co przygotowałem dla graczy, czas na opowieść. Opowieść o Nataszy.
Na temat swojego dzieciństwa Natasza nie ma wiele do powiedzenia. Wie tylko, że w wieku 5 lat została oddana do domu dziecka ponieważ jej rodzice zginęli. W związku z tym trudno jej dzieciństwo uznać za specjalnie szczęśliwe. Skracając wielce, w 1991 roku Natasza była właśnie na 1 roku studiów po technikum pielęgniarskim pracując jednocześnie na pół etatu w przychodni dla policjantów. Cicha, inteligentna, samotna.
Od jakiegoś czasu męczyły ją przeróżne sny, rzadko jednak pamiętała je po przebudzeniu. Śniły jej inne miejsca, inne czasu… inne życia. Raz była tancerką gdzieś w Bizancjum, kiedy indziej zakonnikiem ścigającym heretyków albo dziewczyną płonącą na stosie. Chyba najbardziej nie lubiła tego ostatniego (nic dziwnego). Za dnia również zdarzały się jej ostatnio coraz dziwniejsze rzeczy. Od czasu do czasu opatrując jakiegoś policjanta miała wrażenie, że wie dokładnie w jaki sposób się zranił. Niektóre miejsca i osoby budziły w niej też jakiś dziwne wspomnienia – szczególnie starsza część Warszawy.
Kulminacją wszystkich tych wydarzeń był dosyć paskudny wypadek, który zdarzył się gdzieś pod Warszawą. Pociąg pasażerski relacji Warszawa-Szczecin wykoleił się i uderzył o znajdujące się na pobliskim torowisku cystery z jakimiś chemikaliami przewożonymi właśnie z zagranicy. Do szpitali w Warszawie zaczęto więc zwozić ciężko rannych z przeróżnymi poparzeniami – chemicznymi i od ognia. Jako dobrze wyszkoloną pielęgniarkę, Nataszę wysłano do pomocy w szpitalu na Banacha. I tam właśnie Natasza przebudziła się i poznała swojego mentora.
Ale o tym następnym razem :)