RPG blog

Trochę o graniu, trochę o prowadzeniu Gier Fabularnych

Wpisy z okresu: 2.2004

Czy ktoś z was ma dostęp do „Realms of Sorcery”? Może byc oryginał (można pożyczyć/skserować?), rozsądne xero albo dobry skan. Najlepszy byłby chyba namiar na sklep w którym mógłbym to kupić (gdzieś w polsce). Bo niestety ja mam tylko dostep do kiepskiej wersji w PDF i niektórych kawałków nie da się rozczytać. Pare stron brakuje. A podręcznik ładny i przy moich planach poprowadzenia Warhammera przydałby się bardzo.
Poza tym jeżeli ktoś chciałby poczytać i najlepiej skomentować:
Punktowe Tworzenie Postaci do Warhammera
Będę wielce wdzieczny za wszelkie uwagi.
PS. Tak się namyślam dlaczego taki wysyp notek na blogu. I chyba już wiem. Po 7 miesiąca grania w EVE gra mi się znudziła. Więc wracamy do starego dobrego PnP RPG (Pen and Pencile).

PS. mam już Realms of Sorcery, całkiem własne :)

Miałem okazję rzucić okiem na nowy podręcznik do Świat Mroku: „Gehenna”. Z tytułu już wszyscy miłośnicy WoDa powinni szybko wywnioskować, że książka dotyczy Końca Świata Wampirów.
Miodność tej książki od razu ustawiam 10/10. Bo co w niej znajdziemy?

- zakończenie większości dużych wątków (który z Anthetiluvian zginął, kto przeżył a kto się odrodzi).
- trzy bardzo mocno otwarte przygody o tym jak Gehenna wygląda. Od bardzo osobistych wycieczek w świat wampirów, ich własne małe piekiełka i jakże ciche odejście z WoD aż po prawie totalną zagładę świata, wampirów totalnie opanowujących świat i bohaterów ów świat ratujących (lub nie).

- jak poprowadzić Gehenne – jak wprowadzać kluczowe postacie, jaki powinien być nastrój itp.. czyli generalnie Storytelling.
Wszystko to dopełnione całą masą możliwych wyjaśnień narodzin wampirów i Gehenny i okraszone przeróżnymi mitologiami od chrześcijańskiej (Caine) po sumeryjskie (Lilith) i inne takie. No po prostu cudne – pal sześć w to grać, po prostu warto przeczytać.
Więcej napiszę jak przeczytam. Ale generalnie POLECAM.

No właśnie – fantasy – od tego się w końcu całe te RPGi zaczęły. Pierwszy był Gary Gygax i jego lochy i potwory – które tak naprawdę wywodzą się z historycznych gier bitewnych. A te przerodziły się w gry bitewne fantasy. I dopiero wtedy powstało RPG. Co było potem ciężko mi powiedzieć, ale jedno jest pewne – dla mnie gry RPG zaczęły się właśnie od fantasy i Gygaxowego AD&D. I właśnie do fantasy chciałbym wrócić. Ale jak to mawiają „nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”, więc i mój powrót do korzeni po kilkunastu latach prowadzenia to nie to samo co kiedyś. No bo patrząc na aktualnie dostępne systemy RPG (tzw. mainstream) mamy do wyboru:

Polskie

- Kryształy Czasu – proszę się nie śmiać ale ja zagrywałem się w ten system – jeszcze w wydaniu „odcinkowym” z pierwszych numerów Magii i Miecza. Pod stolikiem w szkole robiło się dziesiątki różnych postaci tylko po to, żeby potem wybrać jedną i nią zagrać. Pamiętam ten system jako pełny liczb, dzieleń i mnożeń i generalnie mało grywalnej mechanice. Świata nie pamiętam prawie wcale. Chyba nawet nie spróbuję nowej (podręcznikowej) wersji tego systemu.

- Wiedźmin – hm….. długie hm….. Tak naprawdę o tym systemie głównie słyszałem. Ani dobrze ani źle. Miałem też raz w ręku podręcznik :) Ale pomimo doskonałej prozy Sapkowskiego jakoś nie mam ochoty wejść w świat Wiedźmina.

Angielskie

- D&D 3ed. – jeżeli czytujecie bloga to wiecie jaką mam opinię. Ciekawy system na jednostrzałówki i zabijanie potworów. Nieprowadzalny (choć świetnie grywalny ;) na wysokich poziomach. I według mnie nie da się logicznie skonstruować świata używając mechaniki D&D – Forgotten Realms wydaje się być tu wyjątkiem, choć nie przypadł mi nigdy do gustu.

- AD&D 2ed. – chyba lubię ten system bardziej niż D&D – ale może dlatego, że dawno w niego nie grałem. Tym niemniej klasy, poziomy i hp’y powodują u mnie lekką niestrawność systemu. Poza tym AD&D miał bardzo ładnie opisane światy: Dragonlance, Darksun, Planscape, Ravenloft. „Ale to już było i nie wróci więcej”.

- Exalted – chyba jedyne prawdziwe fantasy od White Wolfa. Proszę o wybaczenie ale ani Sorcerers Crusade ani Vampire Dark Age czy Werewolf Dark Age do takich nie zaliczę. Co do samego Exalted – to jest dopiero HIGH fantasy. Postacie zdolne walczyć (i wygrywać) z armiami przy których zwykły śmiertelnik zwyczajnie nie ma żadnych szans. Moim skromnym nawet początkująca postać Exalted zawstydziłaby możliwościami 20 poziomowych barbarzyńco/wojowniko/rangerów. Magia Exalted może nie tak użyteczna jak D&D ale jej rozmach powinien zadziwić nawet najpotężniejszego 20 poziomowego arcymaga.
Świat nadzwyczaj kolorowy – niepodobny do znanych mi światów fantasy. Całość z definicji „Mangowa” (raczej „Anime’owa”) z wyraźnymi wpływami dalekowschodnich mitologii na kształt wszechświata (np. Niebiańska Biurokracja). System mi się podoba, świat mi się podoba – zbieram nawet podręczniki do niego mimo że nie grywam.
Mimo tych wszystkich pochwał muszę niestety stwierdzić, że całość jakoś tak mało grywalna. Chyba mechanika White-Wolfa (kropkowa) nie do końca przystaje do tych potężnych postaci. Prowadziłem w sumie jedną kampanię (bardzo fajną zresztą) w tym świecie, ale to właśnie mechanika utrudniła mi grę. W szczególności ciężko się prowadziło w miarę wyrównane walki i bardzo łatwo przejśc w tryb „my ich lewym palcem i z zamkniętymi oczami” albo „oni nas lewym palcem i z zamkniętymi oczami”. Ostożnie polecam.

- Earthdown – bardzo ładny pomysł na świat, ale jak napisał w komentarzu Jarecki – w zasadzie niegrywalna mechanika.

- GURPS – taaaa. Świat Fantasy GURPSa nie podoba mi się wcale. Ale GURPS stoi przede wszystkim mechaniką i masą światów w których można się nim bawić. W końcu mamy przecież GURPS Witchworld, GURPS Conan i inne. Mechanika solidna. GURPS świetnie nadaje się do prowadzenia Dark Fantasy, albo „Close to Ground” Fantasy – gdzie postacie mają okazję odczuć Fantasy w sposób bardzo bliski „średniowieczu z potworami” i bardzo realny. Tam jeden strzał z łuku zabija, jeden cios w plecy może być śmiertelny.
Niestety jakoś nie widzę GURPSa w tzw. High Fantasy. W szczególności magia zrobiona tak by nie była za potężna (jak na wydane na nią punkty) nie do końca daje odpowiedni klimat. To jest strasznie przemysłowe ujęcie magii. Znowu boli system.

- Ars Magica – ciężko mi się wypowiedzieć, bo systmu specjalnie nie znam. Tym niemniej ma dla mnie dwa minusy. Pierwszy (mały) to to, że gramy w średniowiecznej europe. Można grać tylko ludźmi (albo wykupić sobie jakiś Merit/Flow typu „krew faerie” czy inne takie). Brak całej tej radosnej gromadki nieludzi takich jak Elfy/Krasnoludy/Gnomy/Hobbity itp.
Drugi minus (duży) – gra się magami. A gdzie cała reszta? Znaczy się złodzieje, wojownicy, tropiciele itp. Abstrahuję już od pomysłów grania dwoma postaciami – mag i jego służący. Ale jeżeli magowie to główne postacie to czegoś mi jednak w tym świecie/systemie brakuje. Za to na plus musze dać naprawdę dobrze zrobiony system magii.

- Palladium – znam tylko pierwszą edycję tego systemu. Generalnie „sucks”. Średnio zrobiony system klasowo/poziomowy, próbujący udawać system „skillowy” (czyli oparty na umiejętnościach). Tym niemniej ma plusy:
Pięknie opisane klasy – kręgi summonerów, magia magów, psioników, elementalistów, iluzjonistów. Runy, Znaki. Fajnie zrobione charaktery postaci. Mnóstwo różnych klas. Doskonałe podręczniki na temat przeróżnych broni dostosowane właśnie do tego systemu. Dobrze zrobiony system punktów doświadczenie (wręcz wzorcowo).
Niestety moim zdaniem system całościowo niegrywalny.

- Warhammer – Specjalnie zostawiłem go sobie na koniec. Chyba dlatego, że spędziłem w tym świecie (zarówno jako gracz jak i MG) całe lata. Świat wprawdzie mroczny ale można prowadzić go w różnych kolorach czerni. Poza tym dokładnie opisany z bogatą historią, mnóstwem ras, olbrzymimi krainami.
System… tak. Jak zawsze problem z systemem. Nie ma klas, nie ma poziomów (za to go kocham). Są Punkty Przeznaczenia (super sprawa dla Heroic Fantasy). Nie ma dużych ilości HP, są krytyki (jeden cios może zabić). Dynamiczny system walki – cios przeciwnkia można parować, unikać, a jednocześnie szybki i prosty. Dobrze rozpisany bestiariusz. Duuużo plusów.
Minusy: troszeczkę rozchwiana mechanika przy dużych/bardzo małych wartościach Siły/Wytrzymałości. Bardzo mocno losowy system tworzenia postaci. Niezrównoważone rasy. System magii dosyć „średni” – choć jeszcze nie czytałem Realms of Sorcery.
No dobra. Starczy tego. Chyba jednak wybiorę Warhammera. Tylko muszę stworzyć punktową metodę tworzenia postaci i dołożyć parę poprawek. I napewno przeczytać Realms Of Sorcery. Będę raportował o postępach.

Jakoś ostatnio nie mam siły wymyślać nowych przygód. Jakieś ogólne plany gdzieś tam mi się snują po głowie ale jak przychodzi do szczegółów to zaczynam się gubić. Mam nadzieję, że to tylko oznaka zmęczenia. Ostatnio próbowałem nadrobić ową pustkę w głowie improwizując na sesjach, ale jak powiadają „z pustego i Salomon nie naleje”. Żeby dobrze improwizować trzeba mieć jednak z czego tworzyć, a ja plotłem jak potłuczony na sesjach i wychodziły mi sytuacje tak głupie, że powinien chyba ukryć się gdzieś ze wstydu. Tekstem miesiąca stycznia było niewątpliwie:
Gracz: „I o tym rytuale wiecie tylko wy?” (pięciu strażników krain).
MG: „Tak, tylko my”
Gracz cicho: „i tych 30 ludzi w karczmie, którzy nam się przysłuchują”.
*Dzikus sypie sobie na głowę wiadro popiołu*
Tym niemniej, jako że bez prowadzenia pogryw życia sobie raczej nie wyobrażam, na nowo odkryłem „gotowce”. Tak się jakoś złożyło, że ostatnią drukowaną przygodę poprowadziłem chyba ze 4-5 lat temu. Doskonały i niezapomniany do dziś „Wewnętrzny wróg” – kampania, która dała mi wiele radości i serdecznie polecam wszystkim, którzy jeszcze nie grali/prowadzili (no może oprócz tomu „Coś się psuje w Kislevie”).
Tym razem wracam do świata Shadowruna – i z niejakim zaskoczeniem odkryłem, że w miedzyczasie pojawiła się kolejna edycja tegoż systemu. Kolejna edycja Shadowruna, kolejna edycja D&D, koniec Świata Mroku (jakby ktoś jeszcze nie wiedział – rozpoczeła się apokalipsa/gehenna/wstąpienie). Dobrze, że chociaż 3ed Shadowruna jest poprawioną 2ed, a nie jak w D&D, gdzie wygląda to teraz jeszcze gorzej niż kiedyś.
Czasami myślę dlaczego tak nie lubię D&D i chyba w końcu znalazłem odpowiedź na to pytanie. Ten system mnie po prostu strasznie rozczarował. W sumie chyba nie powinienem narzekać – prowadziłem go ponad 2 lata. Jedna DUŻA kampania (rok gry, 16-17 poziomów postaci) – która w dodatku przez większość czasu była całkiem zabawna, jedna średnia, kilka mniejszych pogryw i niedokończonych kampanii. Tym niemniej im bardziej poznawałem plusy i minusy D&D tym bardziej te minusy przesłaniały mi plusy i tym bardziej nienawidziłem prowadzenia go. W sumie z całego D&D podobały mi się tylko 2 (DWA) podręczniki: „Manual of the Planes” i „Draconomicon”. Całej reszty nie sprzedam zapewne, ale obiecałem sobie, że w życiu już nie poprowadzę D&D – chyba że będzie to tzw. jednostrzałówka albo zabawa w zabijanie potworów. Bo moim zdaniem ten system do tego się tylko nadaje.
Acha – ponieważ lubię zabijanie potworów, to z chęcią zagram w fajną wysokopoziomową kampanię w D&D – szkoda mi tylko MG, który będzie próbował ją poprowadzić.
Smutne jest, że ciągle nie mogę znaleźć żadnego systemu Fantasy który by mi odpowiadał. Chyba wrócę do starego, dobrego Warhammera.


  • RSS