RPG blog

Trochę o graniu, trochę o prowadzeniu Gier Fabularnych

Wpisy z okresu: 3.2003

Dzięki za pomoc Ceruleum!
Poczytałem sobie trochę świętokrzyskich legend i chyba najbardziej przypadła mi do gustu opowieść jak to diabły budowały zamek w Melsztynie. Sam zamek zresztą ma dosyć ciekawą historię: o władcy który zaginął i być może wrócił, ale nikt go nie poznał, o ruchu Husyckim, do którego należał jeden z władców tego zamku i inne takie.
W każdym razie plan przygody z wolna się układa.
- Piotr spotyka się z graczami i wyjaśnia im, że spotkał coś dziwnego i ze chciałby żeby razem z nim to gracze obejrzeli. Nie wyjaśnia za dużo, mówi tylko, ze prowadzi właśnie letni obóz archeologiczny gdzieś koło Tarnowa.
- Wszyscy jada do zamku w Melsztynie. Tu Piotr pokazuje im fundamenty najstarszej części zamku, gdzie mogą znaleźć „cos dziwnego” (jeszcze nie jestem pewien co – ale to musi być NAPRAWDĘ dziwne). Z ciekawostek gracze dowiadują się od kogoś miejscowego, że w okolicy zamieszkuje dwóch pustelników.
- Jeżeli zajrzą do pustelników, to pierwszy nie będzie wiele warty. Drugi jest Przebudzonym. Niewiele im może pomoc, ale zawsze to jakiś kontakt na przyszłość.
- albo jeden z pustelników albo ktoś z miejscowych opowie im legendę „o diabelskim transporcie” z sugestią, żeby udali się do Wojnicza i na własne oczy ujrzeli upuszczone przez diabła kamienie (a może ten „diabeł” ciągle gdzieś tam jest uśpione – i wkroczenie BG do „Zamku” go przebudzi?)
- oczywiście gracze mogą od razu udać się w Góry Świętokrzyskie, ale jeżeli udadzą się do Wojnicza, to na obu kamieniach wyczują bardzo słabą ilość Prime. Poza tym będą w stanie wyśledzić za pomocą sfery Correspondence (jeżeli nie BG to Piotr), że ten kamień ciągle jest jeszcze związany z miejscem swojego pochodzenia.
- gracze docierają w góry świętokrzyskie – tu piękne opisy MG ;), zwiedzanie Łysej Góry, krótka pogadanka na temat historii. I …. właśnie mi się skończyła wyobraźnia. Musze dodać jakieś ciekawe zdarzenie/zdarzenia – może coś związanego z wilkołakami.
- A przy okazji u stop gór świętokrzyskich znajduje się tzw. „Wał Słowiański”. Powiedzmy, że w jego okolicach – czyli na terenach Parku Narodowego – mieszkają dwie grupy wilkołaków. Może uda mi się doprowadzić do jakiegoś ciekawego i na pewno z początku wrogiego spotkania?
- W każdym razie to co warto im pokazać to:
1) bardzo silna magia związaną ze sferami Time, Entropy, Forces i Correspondence która oplata mnicha w Szklarskiej Porębie (jeżeli dobrze pamiętam to go można znaleźć).
2) gdzieś na terenach Parku Narodowego stary zarośnięty kamieniołom z którego pochodzą kamienie użyte to budowy fundamentów zamku w Melsztynie.
3) leczące źródełko na szlaku na Łysice – które rzeczywiście ma właściwości lecznice – co więcej jest to Node – miejsce mocy, wokół którego można znaleźć odrobinę Tassu.
Na razie koniec sprecyzowanych pomysłów. Dalej musze sprawy chwilę przemyśleć. Ale w planie jest ciągle:
- ukryty zamek
- istoty w nim zamieszkujące
- wiedza w nim ukryta

Zamek

2 komentarzy

Miała być notka codziennie, potem co dwa dni. A jak widać przerosło mnie i to. No ale nic, starać się będę – gracze ciągle pytają kiedy pogrywa, więc musze czasem przysiąść i coś wymyślić. A taki blog tylko w tym pomaga. Czas wymyślić jakąś przygodę, a że ramy mniej więcej mam już obmyślone, więc pora zacząć dobierać się do mięska.
Motywem przewodnim pierwszej przygody będzie kwestia magii na przestrzeni wieków. Chciałbym też żeby gracze poznali jeszcze kilku magów i zdobyli trochę wiedzy magicznej. NPCów wymyślam zwykle bez problemu, ale trudniej jest z wymyśleniem dla nich jakiegoś dobrego miejsca.
Najpierw opiszę klocki, potem zacznę je składać:
Punktem zaczepienia będzie na pewno Piotr – archeolog. Znalazł coś czego nie umie wyjaśnić, a że miał okazję już poznać BG więc uda się do nich po pomoc. Zdaje sobie sprawę, że miejsce, które odnalazł jest trochę groźne, ale na pewno nie będzie chciał niepotrzebnie straszyć BG.
Miejsce akcji – gdzieś w górach świętokrzyskich – piękne miejsce i ma trochę własnych legend. A dokładniej myślę o jakimś „zamku” ukrytym przed śmiertelnikami pod „skórą” naszego świata. Inaczej mówiąc, rozwiązując jakąś zagadkę (do wymyślenia) uda im się prześliznąć przez jakąś dziurę w materii Gai i dostać do małego „pocket realm” – Zamku (tak pewnie nazwę przygodę).
Zamek sam w sobie jest miejscem gdzie przed wiekami mieszkali „strażnicy” tego miejsca. Odeszli, ale zostawili po sobie trochę wiedzy, trochę dziwnych przedmiotów i trochę zabezpieczeń. Część zabezpieczeń została już zresztą rozbrojona przez istotę/istoty które w tym miejscu zamieszkały.
NPCe:
- kilka osób które będą pomagać Piotrowi – magowie. Nie więcej niż 3.
- jacyś miejscowi. Hmm… może gracze coś niechcąco wypuszczą z Zamku i to coś będzie zagrażało miejscowym? Pytanie czym miałoby być to coś.
- mądry/mądra – ktoś starszy z miejscowych, kto być może będzie znał jakieś fakty przekazywane z pokolenia na pokolenie
- wilkołaki – jakieś dwie grupy wilkołaków zamieszkują te okolice.
- inne nienaturalne istoty – ciężko powiedzieć co zamieszkuje zamek
Czy ktoś z was (zakładając, że ktoś jednak czyta tego bloga) zna jakieś dobre źródła legend z gór świętokrzyskich? Będę wdzięczny za pomoc.

Zapewne już wszyscy zauważyli pewne podobieństwa tej kosmologii do Final Fantasy – kto nie oglądał, niech natychmiast to zrobi! No więc jak i w FF, tak i u mnie nasza Gaja nie jest jedyna w całym wszechświecie. Pewnie jest ich tyle ile zamieszkałych lub zdatnych do zamieszkania planet – a tych jest naprawdę wiele. Jakie stosunki między nimi panują, czy mają kulturę, czy komunikują się miedzy sobą – ciężko odgadnąć. Nie jest to na szczęście mi do prowadzenia gry potrzebne. Założyłem po prostu, że bywają zarówno Gaje przyjazne jak i wrogie.
Nasza Gaja była przed wiekami niańczona – mała, młoda, jeszcze nieświadoma siebie istota była pielęgnowana przez inne Gaje. Miało to wpływ również na nas. Anioły, bogowie (mniej lub bardziej antropomorficzni), bohaterowie o nadludzkich mocach – te istoty tak naprawdę mają swoje korzenie w istotach które przybywały na ziemię po to aby pomóc obronić się przed różnymi zagrożeniami. Także magowie czasów przeszłych to istoty które już czas jakiś temu odeszły. Rodzimi magowie dopiero niedawno zaczęli się pojawiać na Ziemi.
Przed czym Gaja musi być chroniona? Widzę trzy rodzaje zagrożeń:
- wewnętrzne – coś jak komórki rakowe – czasem trzeba bronić rzeczywistości przed istotami lub grupami, które chcą np. przejąć władzę na świecie albo wręcz go zniszczyć.
- chaos – na styku oceanu wszechmożliwości i Gaji rodzą się przedziwne istoty – niektóre z nich przyjazne, inne wrogie a niektóre naprawdę groźne. Na razie ich cele są trudne do opisania, ale część z nich np. pragnie albo przedostać się na Gaję (Ziemię), albo chcą ja zniszczyć. Być może jedno i drugie.
- inne Gaje – Hm… być może są jakieś interakcji między poszczególnymi Gajami, być może są takie które niszczą inne albo je przyswajają. Na razie jeszcze nie rozpatruje tego przypadku za mocno – ale kto wie. Może Olimp jest de facto „agendą” innej Gai. I jakie są ich cele? A przy okazji – czy ktoś słyszał kiedyś jak działają szczepienia ochronne? Do organizmu wstrzykuje się niewielką dawkę osłabionych/mało aktywnych bakterii tak aby komórki obronne nauczyły się je rozpoznawać i z nimi walczyć ;)
Ok. Koniec generalizacji. Od jutra zaczynam przechodzić do rzeczy bardziej przyziemnych. Takich z którymi gracze będą mieli styczność. A Gaja niech żyje własnym życiem.

Kontunuując wczorajszy wątek:
Gaja to rodzaj istoty. Istoty która dojrzewa, zyskuje świadomość, rozwija się, być może też starzeje się i w końcu umiera. W mojej kosmologii nasza Gaja znajduje się gdzieś w okolicach „zyskuje świadomość”. Z tego miedzy innymi wynika kim są magowie? To bardzo specyficzne „komórki”, które pełnią dwie funkcję:
- systemu obronnego – ale do tego systemu należą również „Łowcy” (Hunters)
- elementu nieprzewidywalnego. Magowie bronią rzeczywistości przed skostnieniem. Mają dla niej szukać nowych dróg, nowych idei i nowych możliwości. Choćby to miało oznaczać zmianę na siłę, wręcz przemocą.
Gaja to nie tylko ziemia taką jaką ją znamy, ale również całą masa jej „odbić”. Coś na kształt cieni Amberu. Dookoła Gai rozciąga się sfera przeróżnych jej wykrzywień – przeszłe, przyszłe, martwe, żywe. Tak zwane alternatywne przyszłości. Można powiedzieć, że ciągnął się w nieskończoność, ale tak naprawdę im dalej (w sensie prawdopodobieństwa) znajduje się dane odbicie, tym większy w nim będzie element chaosu, niespójnych praw naturalnych i nieco abstrakcyjnych postaci i sytuacji.
Gdyby ktoś na to patrzył z zewnątrz tak jak się patrzy na cząsteczki wody albo planety w kosmosie, to Gaja byłaby małą kulką otoczoną przez całe masy nieco mniejszych jej odbić, które im dalej tym bardziej stają się „przezroczyste”, coraz mniej rzeczywiste i co raz bardziej przypominają otaczający wszystko chaos wszechmożliwości. Warto jeszcze zwrócić uwagę na jedno: w tym chaosie możliwości, oprócz Gai unoszą się jeszcze inne „światy”. Niektóre dopiero narodzone, inne dorosłe albo wręcz stare. Co z takiego widzenia świata wynika (według mnie) w następnej notce.

Gaja

1 komentarz

Kto szuka nie błądzi, jak mawiają mądrzy ludzie. Więc z mgły pomalutku chyba zaczyna się wyłaniać pewien obraz, który można by nazwać „pomysłem na kampanię”. Co też wielce mnie cieszy.
Jak już napisałem, najtrudniejsza część tego co właśnie robię, to nie tyle wymyślenie konkretnych przygód, ale czegoś w rodzaju kosmologii – praw tego świata, które będą rządziły całą fabułą. Jeżeli takie ramy zostaną ustalone, to znacznie łatwiej będzie choćby i w biegu tworzyć przygody dla moich graczy. No więc koniec końców, udało mi się chyba jednak pewne ramy wybudować. Oto ich zarys, bez zbędnych na razie szczegółów.
Jak wygląda wszechświat? I jak w ten wszechświat wpasować możliwości magów. Jak wrysować w niego starożytne magiczne artefakty, całą mitologię, która jest nierozerwalnie związana z naszą historią. Tak aby przygody mogły by jednocześnie mieć ślady świata rzeczywistego, nieco baśniowego i nieco przerażającego. Oto moje rozwiązanie:
Gaja to żywy organizm. To coś więcej niż suma wszystkich jej materialnych i niematerialnych składników. Każda komórka naszego ciała jest zbudowana wedle jednego kodu – DNA. Każda jednak pełni nieco inną rolę. Współdziałają one ze sobą tworząc coś znacznie większego niż zlepek materii mający kształt człowieka. Tak samo jest z Gają – to nie jest jedynie suma: ziemi po której stąpamy, istot na niej żyjących, nas samych, dzieł naszych rąk, naszych marzeń, naszych celów. My ludzie jesteśmy swego rodzaju komórkami. Pełnimy pewne role w które wpasował nas świat, albo które sami dla siebie odnaleźliśmy. Ale suma nas wszystkich przerasta nas tak bardzo jak my przerastamy sumę wszystkich naszych komórek. I to jest właśnie jądro mojej kosmologii.
Jak wam się podoba? Jutro więcej :)

Oni

3 komentarzy

Szukam ciągle pomysłów na przygody… czytam/przeglądam różne podręczniki do Maga i jakoś nic mi nie chce przyjść do głowy. Gdzieś wszystkie muzy uleciały? W co by tu wmieszać graczy tym razem. Jako, że niewiele mam pomysłów, postanowiłem przypomnieć sobie głównych i troche bardziej pobocznych NPCów którzy wmieszali się (lub zostali wmieszani) w życie naszych Bohaterów. Bez wyraźnego porządku:
- Andrzej – tajemnicza postać (mag) która sprzedaje lekkie ziołowe narkotyki w knajpie należącej do Didi. Wie dużo ale niestety nie da się go znaleźć jak tego nie chce. Na razie podsunął jakieś dwa razy informacje które pomogły nieco graczom – opowiedział im między innymi kim są fabrykanci.
- Szczur – mag i to całkiem potężny – kilka razy pomógł bohaterom, troche nagmatwał, troche wyjaśniał. Wydaje się być lekko „ekscentryczny”. Dużo podróżuje między światami. Jak szczur – lubi podziemia (kanały), nie dba o wygląd, potrafi przetrwać. Zatrudnił siostrę Bonifację (starsza postać Xi) do jakichś działań wywiadowczych. Ma na pieńku z Olimpem, nie przepada za Centralą. Jego aktualna siedziba (dom?) mieści się w „starych tunelach metra” gdzieś pod placem Wilsona – gdzie hoduje pieczarki.
- siostra Bonifacja – pierwsza postać Xi. Ma jakąś przedziwną cechę, która powoduje, że jest „w domu” w każdym z alternatywnych światów – dzięki czemu np. nie rozpoznają jej Hunterzy. Jako że nie pasowała do drużyny, poprosiłem gracza o zmianę postaci. Zaś Bonifacja została zwerbowana przez Szczura i zniknęła. Acha – Bonifacja to siostra Didi.
- Tomek – CBŚ (coś bardzo śmiesznego ;) – agent od przypadków typu X-Files – coś na kształt Mouldera i Scully w jednym. Niespecjalnie wierzy w nadnaturalność zagadek które rozwiązuje, choć po ostatnich spotkaniach z bohaterami ma dużo do myślenia. Tomek pomógł im oczyścić się z oskarżeń Kazika i czasem (na razie 1 raz) prosi o radę w sprawach, które jego zdaniem nazbyt odbiegają od normy.
- Kazik (RIP) – kiedyś policjant, później fabrykant który wrobił bohaterów dość poważnie w potrójne morderstwo. Zginął na dachu Błękitnego Wieżowca.
- Michał – współpracownik Didi i Patryka, kiedyś razem z nimi natknął się na kilka trudnych do wyjaśnienia sytuacji (sukuby ;). Później został porwany przez fabrykantów i przerobiony na jednego z nich. Ostatnio w Błękitnym Wieżowcu bił się z Jowitą i Patrykiem. Patryk potraktował go napięciem 220V i Michał upadł (umarł? stracił przytomność?). Jego ciała nie odnaleziono po całej akcji. Oni zawsze wracają.
- Piotr – postać bardzo epizodyczna. Archeolog i mag – taki nieco starszy już Indiana Jones. Mieszka gdzieś pod Warszawą, podobno przynależy do jakiejś organizacji magów. Na pewno będzie go więcej w „sezonie drugim”.
- Hermes – tajemnicza postać, którą bohaterowie spotkali na razie dwókrotnie, a o której słyszeli jeszcze ze dwa razy. Na pewno należy do Olimpu. Na pewno ma jedno oko brązowe drugie niebieskie. Na pewno dostarcza wiadomości od Zeusa. Na Błękitnym Wieżowcu PC widzieli go w helikopterze, który przyleciał po Kazika i „przy okazji” rozwalił bronią maszynową i rakietami jedno z górnych pięter (na którym w sam raz znajdowali się nasi bohaterowie).
- ? – wilkołak – na razie nie nazwana postać. „Przyjaciel” Jowity który uratował ją kiedyś przed wampirem (to dłuższa historia). To o nim napisano kiedyś, że wsiadł do swojego trabanta i odjechał :). Pomógł też kiedyś bohaterom, gdy zostali schwytani przez brygadę specjalną policji. Na razie niestety nic o nim więcej nie wiadomo oprócz tego, że jest wilkołakiem.
Tyle co sobie przypominam. Teraz muszę to rozbudować. Życzę sobie powodzenia ;)

Jako że czas jakiś temu odpiąłem się totalnie od telewizji, czasem brak mi dobrych źródeł inspiracji. A przyznam szczerze, że niektóre z pojawiających się tam filmów dawały naprawdę fajne pomysły.
Na szczęście mamy jeszcze Internet i sprzedaż wysyłkową, więc co jakiś czas udaje mi się w jakiś ciekawy serial zaopatrzyć. Z moich ulubionych:
- Babylon 5 – chyba jeden z najlepszych seriali SF jakie widziałem – przede wszystkim dlatego że już na początku jego kręcenia jasno zdefiniowano w scenariuszu jego koniec. Mamy tam wielką wojne, politykę, odkrywanie nowych światów, spiski, obce kultury a wszystko to okraszone dobrą grą aktorów i spójnym scenariuszem. Koledzy znaleźli mi to na DivX (Dzieki ;), więc spędziłem długie tygodnie na oglądaniu kolejnych odcinków – w sumie 5 sezonów po 22 odcinki (1h) każda. Miodne.
- X-Files – chyba nie musze opisywać o czym traktuje X-Files. W telewizji obejrzałem całkiem sporo odcinków, aż w końcu po tym jak straciłem częściowo orientację w tym co widziałem a czego nie, postanowiłem się w ów serial zaopatrzyć. Aktualnie więc moją półkę zdobi pierwsza seria X-Files DVD a ja z miesiąca na miesiąc obiecuję sobie, że tym razem zbiorę kasę na nastepną. Z radosnych wiadomości dowiedziałem się ostatnio, że po 9 sezonie zdecydowano się (w końcu) zakończyć ten serial – więc jednak istnieje nadzieja, że dowiem się kiedyś jak kończy się większość wątków.
- Sliders – mnóstwo odcinków obejrzałem swego czasu bodajże na Polsacie i ciągle jestem pod wrażeniem mnogości pomysłów (mnie lub bardziej spójnych). Wzór dla wszystkich podróżujących między światami. Musze któregoś dnia poszukać i tego serialu.
- Quantum Leap – też fajny serial SF, choć jego akcja nie dzieje się na innych planach czy światach. Zabawny, choć patrząc pod kątem RPG nie aż tak inspirujący. Ale mimo wszystko bardzo ciekawy pomysł na skoki w czasie.
- Stargate – ostatnie 4 dni mojego życia spędziłem na obejrzeniu pierwszego sezonu tegoż serialu (22 x 45 minut) i powiem szczerze, doskonale się bawiłem. A najgorsze, że pierwszy sezon kończy się naprawdę mocnym „cliffhanger’em” – inwazja na ziemię w toku, nasi bohaterowie na pokładzie statku transportowego obcych. A na ciąg dalszy muszę conajmniej miesiąc poczekać. No nic, może przetrawię, to co widziałem i przekuję to na kilka fajnych scenariuszy. Generalnie mocno polecam.


  • RSS